tvBieszczady.pl / Aktualności / Niedziela za miastem: W dolinie rzeki San - tym razem pieszo i pontonem

Niedziela za miastem: W dolinie rzeki San - tym razem pieszo i pontonem

Naszą pasją jest pływanie po rzekach i czerpanie z tego radości, którą chcemy się z Wami podzielić.

Spływy pontonowe nie bez powodu stają się coraz bardziej popularne. Jest to IDEALNE połączenie sportu i rekreacji. To taka forma zabawy i wypoczynku, która pozwala nam na odrobinę szaleństwa. Rzeki mają w sobie magiczną moc… potrafią zachwycić, oczarować i sprawić, że w otoczeniu gór, lasów możemy oderwać się od codzienności.

Nasze spływy to niezapomniana przygoda na rzece San. Przeniesiemy się w świat, gdzie czas staje w miejscu. Będziemy mogli wsłuchać się w szum wody, podejrzeć pstrągi w rzece i nacieszyć oko skrzydlatymi przyjaciółmi, którzy zamieszkują brzeg rzeki.

San to najłatwiejsza górska rzeka w Polsce – jest to alternatywa aktywnego wypoczynku w Bieszczadach. Spływ to atrakcja dla KAŻDEGO! Plener spływu w malowniczych górach to spełnienie marzeń amatorów i profesjonalistów, dla których uwiecznianie przyrody na fotografiach jest sposobem na realizację kreatywnych zamierzeń. Nie da się też ukryć, że trudno o lepszy sposób na relaks, natomiast wysiłek fizyczny i umysłowy – świetnie wpłyną na regenerację organizmu oraz ukojenie nerwów.

1 lipca odbyła się pierwsza w tym sezonie turystycznym wycieczka piesza z cyklu „W niedzielę za miasto z przewodnikiem PTTK”.

Wycieczka autorska, przygotowana przez przewodnika Andrzeja M. Organa, nosiła nazwę „Drogą Wesołą na Wysoką” i z założenia miała przybliżyć uczestnikom walory turystyczne okolic Sanoka, Zagórza i Poraża.

Zgodnie z planem wyruszyliśmy z Sanoka, uczestnicy zostali zapoznani z planem wycieczki, wysłuchali informacje o walorach turystycznych Sanoka, historii miasta i aktualnościach dotyczących grodu nad Sanem. W Zagórzu zwiedziliśmy ruiny klasztoru Karmelitów Bosych z początku XVIII wieku, podziwialiśmy piękną panoramę Zagórza i okolic widoczną z niedawno odrestaurowanej wieży widokowej wkomponowanej w kompleks klasztorny. Wycieczka piesza na górę Wysoka (525m npm), zaczęła się w centralnym punkcie Poraża i krętą uliczką, o wdzięcznej nazwie Wesoła, udaliśmy się na szczyt. W miarę podchodzenia w górę zaczęły się pokazywać coraz to nowe widoki a przepiękna panorama na trzy strony świata zachęcała do dalszej wędrówki. Uczestnicy wycieczki, w mocno zróżnicowanym wieku, prezentowali świetną kondycję, znakomite humory i okazywali duże zainteresowanie tym, co ich otaczało a zwłaszcza smakowitymi, dzikimi czereśniami. Ognisko skonsolidowało grupę - wszyscy dostarczali drewno, specjaliści przygotowali patyki na kiełbaski. Zasłużony odpoczynek na pięknej polanie, widoki aż po Połoninę Caryńską a nawet Tarnicę – dostarczyły satysfakcji. Przejście niebieskim szlakiem przez las, zbieranie grzybów i dotarcie do widokowego szczytu Czekajka (466m npm.) to ostatnie już elementy wycieczki. Pogoda dopisała, deszcze zaznaczyły swą obecność na 5 minut przed końcem trasy. Zarówno młodzi uczestnicy wycieczki, jak i dojrzali turyści mieli okazję zapoznać się z atrakcyjnymi miejscami do spędzenia kilku godzin podczas niedzielnej wycieczki za miasto.

Andrzej Organ
przewodnik beskidzki


Wakacje "Niedziela za miastem" i obawa czy się uda. Pogoda nie zachęca do jazdy, ale kiedy dochodzi godzina zbiórki są wszyscy. W dziesiątkę wyruszamy w stronę Bukowska potem Odrzechowa i przystanek w Pastwiskach przy nieoddanym jeszcze do użytku "Regionalnym Centrum Pamięci Karola Wojtyły". Dalsza trasa wiedzie przez Rudawkę Rymanowską i Wisłoczek, dłuższy postój zaplanowaliśmy przy Kapliczce Kurierskiej na szlaku Jaga-Kora. Czas na posiłek, pieczemy kiełbasę i rozmawiamy: o lokalnej historii, rowerach, pogodzie i planach na wakacje, w takim towarzystwie tematów nie brakuje. Po odpoczynku dalej  w drogę, w Rymanowie Zdroju uzupełniamy wodę w  bidonach potem przez Bartoszów i Sieniawę wracamy do Sanoka. Ze względu na warunki zmieniliśmy trasę wycieczki, myślę że tę wcześniej planowaną też musimy przejechać. Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękuję za tak przyjemnie spędzoną niedzielę. Przejechanie 75 km w tak chłodny i wietrzny dzień to nie byle co, ale "kto jak nie My".

Edward Szychowskki
przewodnik beskidzki

materiały nadesłane